RSS
niedziela, 01 listopada 2009
Nowa Europa Wschodnia 6/2009

Lektura najnowszego numeru dwumiesięcznika "Nowa Europa Wschodnia" jak zwykle stała się okzają do poszerzania wiedzy o Rosji i obszarze byłego ZSRR. Szczególnie polecam teksty Grzegorza Kaliszuka, Andrzeja Kowalczyka, Macieja Falkowskiego, Katarzyny Kwiatkowskiej oraz Andrzeja Nowaka. W każdym z tych artykułów pokazane jest inne oblicze Rosji - od stron najciemniejszych do najjaśniejszych. Mądre, ciekawe przemyślenia, z którymi oczywiście można się spierać, ale które w sposób wyjątkowy mobilizują do przemyśleń.

Parę słów więcej chciałbym poświęcić jednakże artykułowi Zaura Gasimova "Demokracja w cieniu imperium", autor którego gloryfikuje tzw. kolorowe demokracje na Ukrainie i w Gruzji. Zwłaszcza jego uwagi na temat Gruzji budzą moje wątpliwości. A już zabawnie brzmi twierdzenie o wybitnej roli gruzińskiej inteligencji i jej wpływie na kulturę rosyjską. Owszem Merab Mamardaszwili to wybitny filozof, ale mówienie o jego przemoznym wpływie na współczesną rosyjską myśl filozoficzna to lekka przesada. Zasługi Gieorgija Danelii dla kina rosyjskiego ograniczaja się de facto do dwóch filmów: "Ja szagaju po Moskwie" oraz "Kin-dza-dza" chociaż w obu przypadkach owartości tych filmów stanowila gra aktorska. W pierwszym przypadku młodego Nikity Michałkowa, w drugim zaś genialnych aktorów - Jewgienija Leonowa i Aleksanda Jakowlewa. Gdyby nie oni, o tych filmach nikt by dzisiaj nie pamiętał. Totalnym natomiast nieporozumieniem jest wychwalanie Walerija Meładze. Kiczowatość tego, pożal się Boże, piosenkarza, świetnie wpisuje się w upadek współczesnej rosyjskiej kultury muzycznej, która nazbyt hołduje bądź co bądż zachodnim wzorcom kultury masowej. Pytanie, czym by była rosyjska scena bez Meładzego, Tamary Gwerdciteli i Walerija Meladze, brzmi śmiesznie. Byłay to scena po prostu lepsza, bo byłoby na niej mniej kiczu i wewnętrznej pustki, niż jest teraz. Inna rzecz, że gdyby wspomniana trójka nie wystepowała w Rosji i nie śpiewała po rosyjsku, żałośnie kalecząć rosyjską mowę, to świat by o nich nic nie wiedzial - oto pointa rzewnych zachwytów pana Gasimova.

11:28, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 października 2009
Bye Gudzowaty

Aleksander Gudzowaty obruszył się z krytyką na działania wiepremiera Pawlaka, który w ostatnich dniach odwiedził Moskwę. W rosyjskiej stolicy Pawlak negocjował nowe warunki dostaw gazu dla Polski oraz tranzytu tego paliwa przez polskie terytorium na Zachód. Trudno dzisiaj mówić o szczegółach nowej umowy, ale fakt, że jej dotychczasowy największy beneficjent, polski oligarcha Aleksander Gudzowaty ostrą ją skrytykował, pozwala mniemać, że umowa będzie korzystna zarówno dla Polski, jak też strony rosyjskiej. Poszkodowany będzie jedynie pośrednik bezlitośnie łupiący dotychczas i Rosjan i Polaków.  Jego firma "Bartimpex" straci swoje udziały, zaś Gudzowaty straci dużą część wpływów na polskiej scenie polityczej. I słusznie. Panie premierze Pawlak - tak trzymać!

13:12, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 października 2009

Spotkanie z Zacharem Prilepinem, które odbyło się 13 października na Uniwersytecie Jagiellońskim mozna uznac za udane. Młody pisarz, dziennikarz i polityczny aktywista okazał się być niezwykle barwną postacią. Ze swadą opowiadał o swej twórczości, karierze dziennikarskiej i politycznej. Prilepin jest przykładem tego, iż w Rosji istnieje młoda, aktywna inteligencja, która zdolna jest w niedalekiej przyszłości generować zmiany w kraju. Zmiany te nie będą jednak polegały na ślepym "małpowaniu" Zachodu, lecz nas umiejętnym wykorzystaniu własnego potencjału. To jedyna droga, jaką może kroczyć Rosja - należy umiejętnie wykorzystać historyczne doświadczenia, wyrać to, co było najlepsze w carskiej Rosji, w radzeickim imperium, oraz w czasach Jelcyna i Putina (z tym będzie najtrudniej) i na bazie tego tworzyć nową jakość. Żadnego amerykańskiego liberalizmu, żadnej chińskiej drogi! Rosja musi kroczyć własną ścieżką  wtedy, i tylko wtedy ma szansę wyjść z zapaści.

20:32, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 października 2009
Zachar Prilepin w Polsce

W najbliższych dniach będzie gościł w Polsce znakomity rosyjski pisarz młodego pokolenia Zachar Prilepin. W weekedn Prilepin będzie gościł na Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu. W poniedziałek, 12 października odbędzie się spotkanie w Kielcach (Instytut Filologii Rosyjskiej UŚw., ul. Leśna 16, godz. 10). We wtorek pisarz będzie gościł w Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej UJ. Spotkanie z pisarzem rozpocznie się o 11.30 w Auli Małej Auditorium Maximum (ul. Krupnicza 33a).

Zachar Prilepin (ur. 1975) – rosyjski pisarz i publicysta. Autor książek Патологии, Санькя, Ботинки полные горячей водки, Грех, Я пришел из РоссииTerra Tartarara, Именины сердца.

Podwójny laureat nagrody „Narodowy bestseller”  w 2006 oraz 2008 r.

Redaktor naczelny „Nowej Gazety w Niżnim Nowogrodzie”. Felietonista w czasopismach „Russkaja żyzn’” oraz „Ogoniok”.

11:30, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2009
No i wyszło na moje...

No i miałem rację. W poniedziałek o godz. 19.00 polskiego czasu Prochanow cały i zdrowy pojawił się na antenie radia RSN i przez godzinę wspominał wydarzenia z października 1993 roku, czyli słynny krwawy  pogrom parlamentu przez siły zbrojne podległa prezydentowi Jelcynowi. Prochanow był wówczas jednym z obrońców "Bialego domu" w Moskwie. Wspomnienia pisarza były jak zwykle barwne i sugestywne, ale to historia na inną okazję. Sam fakt publicznego wystąpienia Prochanowa w świetle ostatnich informacji o nim ma bowiem zupełnie inny wymiar. Otóż panikarski tekst na portalu newsru.com o rzekomym tajemniczym zniknięciu Prochanowa okazał się być... No właśnie czym? Kaczką dziennikarską? Głupim żartem? Histerią przeciwników prezydenta Putina? Zgrabną akcją PR-owską? Ostatnie pytanie wogóle jest bez sensu, bo gdyby nawet byłaby to forma PR-u to do zgrabności jej równie daleko, co słoniowi. Histeria tzw. demokratów i bojowników za wolność słowa pasuje tu najbardziej. Trzeba przyznać, że mają oni fantazję - próba zrobienia ofiary reżimu Putinowsko-miedwiediewskiego z czołowego głosiciela idei odrodzenia imperialnego, to rzeczywiście popis niebywałej wyobraźni, ocierającej się o schizofrenię. No, cóż, kiedy ma się ta iluzoryczne poparcie, jak to ma miejsce w przypadku ultraliberałów w Rosjii, popadnięcie w schizofrenię nie jest niczym zaskakującym. A Prochanowowi życz e wielu lat w zdrowiu i sił twórczych w dziele odbudowywania Imperium.

 

22:22, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 września 2009
Tajemnica Aleksandra Prochanowa

Wczoraj portal internetowy newsru.com podał sensacyjną wiadomość - znany publicysta i pisarz, ideolog współczesnego rosyjskiego imperializmu zniknął niespodziewanie po zakończeniu swojej tradycyjnej audycji na radiostacji "Echo Moskwy". Owo zniknięcie wiązane jest z wypowiedzią pisarza podczas programu. Miało mu się "wyrwać", iż jedna z córek premiera Putina wychodzi za mąż za pewnego rosyjskiego oligarchę. Niepisaną zasadą w rosyjskich mediach jest pomijanie tematu prywatnego życia premiera oraz jego rodziny. Kilku dziennikarzy i wydawców przypłaciło karierą za złamanie owego zakazu. Z  tego powodu "niefortunna" wypowiedź Prochanowa może go wiele kosztować i dlatego wolał on zniknąć na jakiś czas z Moskwy. Takie są sugestie wspomnianego portalu, które, notabene, niemal natychmiast przytoczyl portal onet.pl, przedstawiając pisarza jako kolejną potencjalną ofiarę autorytarnego reżimu.

Znam dobrze Prochanowa i dlatego wspomniana teoria budzi moje wątpliwości. Rzeczywiście, jego wypowiedź wzbudziła w rosyjskich mediach niezdrowe spekulacje, ale Prochanow jest na tyle zbliżony do różnych służb specjalnych oraz establishmentu, że ewentualne reperkusje mu nie grożą. Dlaczego zatem jego komórka milczy i on sam od dwóch dni się nie pojawia publicznie? Odpowiedź może być bardzo banalna - Prochanow ma w zwyczaju zaraz po wystąpieniu w "Echu Moskwy" wyjeżdżać do swego dmu we wsi Togowcewo, położonego 50 km na północ od stolicy i tam przez kolejne cztery dni pisze swoje teksty - powieści felietony. Do Moskwy wraca zazwyczaj w poniedziałek rano i zajmuje się przygotowaniem kolejnego numeru swojego tygodnika "Zawtra" oraz udziela wielu wywiadów i bierze udział w programach radiowych, bądź telewizyjnych. I to jest najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie owej "tajemniczej" sprawy.

Istnieje jeszcze jedna mozliwość. Cała sprawa jest formą promocji działalności Prochanowa. Po takiej historii nie tylko wzrosłaby liczba słuchaczy jego audycji w "Echu Moskwy" oraz radiostacji "Russkaja służba nowostiej", ale także miałoby to wplyw na i tak niemałą popularność jego gazety oraz książek. Taka ekscentryczna promocja w zupełności odpowiada duchowi tego Autora.

Czy mam rację? Nie wiem, ale chcialbym mieć. Bardzo cenię Prochanowa i uważam go za jedną z ważniejszych postaci  we współczesnej Rosji. Gdyby rzeczywiście padł ofiarą gniewu premiera Putina, byłby to pierwszy przypadek prześladowania na tle politycznym, którego nie poparlbym. Walczyć z liberałami zdradzającymi Rosję na każdym kroku - proszę bardzo. Ale niszczyć jednego z czolowych patriotów potrafiącego, jak mało kto tworzyć ciekawe futurologiczne wizje rozwoju kraju byłoby niedopuszczalnym błędem, a nawet zbrodnią ze stronyn Kremla. Wszystko zresztą wyjaśni sie już w poniedzialek - wówczas o godz. 21.00 (według polskiego czasu 19.00) Aleksander Prochanow powinien wystąpić w swojej autorskiej audycji "Żołnierz Imperium" na radiostacji "Russkaja służba nowostiej". Mam nadzieję usłyszeć go w pełnym zdrowiu.

Dla zainteresowanych link "RSN": http://www.rusnovosti.ru/online/

Strona internetowa tygodnika "Zawtra": http://www.zavtra.ru

Radiostacja "Echo Moskwy": http://www.echo.msk.ru

17:23, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 września 2009
Pytanie do Prezydenta

Przebywający w USA Prezydent RP Lech Kaczyński kontynuuje swą rusofobiczną krucjatę. Przy okazji poucza prezydenta Obamę, twierdząc, że nie powinien ufać Moskwie w kwestii irańskiej. A mi się nasuwa pytanie, czy można ufać Stanom Zjednoczonym w tej kwestii? Wszystkie działania tego kraju od upadku ZSRR świadczą o ślepym dążeniu do światowej hegemonii, w imię której amerykańskie służby nie żałują milionów istnień ludzkich, w tym także własnych obywateli. Najpierw Waszyngton złamał przyrzeczenie o nie rozszerzaniu NATO. Wsparł także niekonstytucyjne działania prezydenta Jelcyna, który w październiku 1993 roku dokonał zamachu stanu. Amerykanie finansowali czeczeńskich terrorystów, dokonali ataku na łódź podwodną "Kursk", niszcząc znajdujący się na niej prototyp broni, która pozwalała Rosji realnie bronić się przed ewentualną natowską inwazją. Wspierali Basajewa w drugiej wojnie czeczeńskiej. Poparli też "kolorowe rewolucje" w Gruzji i na Ukrainie, które dla spoleczeństw tych krajów przyniosły nowe cierpienia i upokorzenia, a dla Abchazów i Osetyjczyków omal nie skończyły się eksterminacją.

Ale naważniejsze dokonanie Ameryki to sfingowanie we wrześniu 2001 roku ataku terrorystycznego na WTC. Oczywiście, za atakiem stał bin Laden, ale Al Kaida jest organizacją stworzoną za amerykańskie pieniądze. W 1980 roku młodego wówczas milionera Usamę bin Ladena werbował do współpracy sam Zbigniew Brzeziński. Al Kaida wspierała afgańskich mudżahedinów w walce z radzieckim okupantem, ale po zwycięstwie organizacji tej nie rozwiązano. Bin Laden oficjalnie wydał wojne Ameryce - w 1993 dokonał pierwszego ataku na WTC (wybuchy w garażach podziemnych kompleksu), zaś w 1996 jego bojownicy zmietli z powierzchni ziemi amerykańskie ambasady w Kenii i Tanzanii. Pytanie: dlaczego wówczas nie schwytano bin Ladena? Czyżby CIA była tak bezradna, że nie moga sobie poradzić z grupą nawiedzonych terrorystów? A może po prostu chroniła ich, bo są jej agentami?

Konsekwencje tych wydarzeń są znane okupacja Afganistanu, która jeszcze bardziej zdestabilizowała ten kraj, który nigdy nie odpowiadał pojęciom współczesnego państwa, ale jego mieszkańcy czuli się z tym dobrze, czego nie można powiedzieć o dzisiejszej sytuacji. USA także zaatakowały Irak, i "uwolniły" ten kraj z rąk dyktatora Husajna. To nawet dobrze, tylko że USA nie chodzilo tak naprawdę o wolność Irakijczyków i walkę z terrorystami (ci akurat mają się całkiem dobrze), lecz o ropę. Pamiętajmy, że wojne tę rozpoczęto w oparciu o fałszywe oskarżenia reżimu Husajna o posiadanie broni jądrowej. Jakie są efekty tych działań? Terroryści, na czele z bin Ladenem, czują się świetnie. W Iraku i Afganistanie trwa partyzancka wojna domowa, o stabilizacji w tych nkrajach nie ma mowy. Amerykanie tłoczą iracką ropę do własnych rezerw i kichaja na wysokie ceny tego paliwa. Zresztą, gdy w końcu ogłoszą jakie mają rezerwy cena ropy spadnie i pogrąży, w przekonaniu Waszyngtonu, Rosję. Także wszystko, co się dzieje na świecie ma jeden cel - zniszczenie Rosji.

Zastanawia mnie jeszcze jedno: skoro oficjalnie mówi się, że Al Kaida stała za wyżej wskazanymi atakami  USA i Afryce w latach 90., jakim cudem służby wywiadowcze, sprawdzające przecież tę organizację pod każdym względem, dopuściły do przedostania się na terytorium USA 17 jej członków i dokonania ataku na WTC z powietrza? I dlaczego 8 lat po tych wydarzeniach, po mimo napaści na Afganistan i Irak samemu bin Ladenowi nie spadł włos z głowy? Notabene, Rosjanie, którym przypisuje sie sfingowanie zamachów w Moskwie już dawno udowodnili, że to nieprawda, likwidując czołówkę czeczeńskich bandytów - Maschadowa, Basajewa, Chattaba, Jandarbijewa. A bin Laden? Żyje i ma się dobrze, niektórzy go nawet widzieli w Londynie, gdzie znajduje sie jeden z jego domów. W telewizji pojawia się regularnie raz, czasami dwa razy w roku i ma się dobrze - największy terrorysta świata, ścigany przez całe NATO i nie tylko wciąż pozostaje nieuchwytny. Dlaczego? Trudno oprzeć się wrażeniu, że odpowiedź na to znają tylko w CIA. I stąd moje pytanie do Lecha Kaczyńskiego - Panie Prezydencie, czy uprawiając swą patologiczną rusofobię, nie stał się Pan przypadkiem marionetką w rękach światowego terroryzmu, którego źródła znajdują się nad Potomakiem??


09:52, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 września 2009
O czym milczą polskie media...

Komisja Europejska upubliczniła w końcu raport ze śledztwa w sprawie wojny gruzińsko-osetyjskiej w sierpniu 2008 roku. Główny wniosek z tego raportu nie dziwi nikogo, kto zna prawdę na temat tej krwawej jatki - wojnę rozpoczęła Gruzja, ostrzeliwując stolicę Osetii Południowej, miasto Cchinwał z broni rakietowej. Gdyby w kilka godzin później na terytorium Osetii nie wkroczyly wojska rosyjskie, dzisiaj wszyscy mówiliby o ludobójstwie dokonanym przez Gruzinów. Jednak teraz wiele mediów powtarza bzdury o napaści Rosji na pokojową i demokratyczną Gruzję (ciekawe tylko, czemu Osetyjczycy, a także inne mniejszości narodowe w Gruzji nazywają Saakaszwilego "Hitlerem Zakaukazia" - takie przydomki nie biorą się z niczego). Z raportu KE jasno wynika, kto rozpoczął wojnę, a co za tym idzie nie sie odpowiedzialność za wszystkie ofiary tej wojny. Dzisiaj Saakaszwilego poza Waszyngtonem i Warszawą popierają jedynie marginalni politycy w Europie, stroszący sie w piórka obrońców praw człowieka, a w rzeczywistości cierpiący na patologiczną rusofobię (choć daleko im w tym do braci Kaczyńskich, którzy chętnie ruszyliby z szabelką na Moskwę i są obrażeni na cały świat, że nikt ich w tym "zbożnym celu" nie popiera).

Jakie są konsekwencje tej wojny? Rozpad Gruzji i odzyskanie niepodległości przez Abchazję i Osetię południową są niemal przesądzone. Dni Saakaszwilego na stanowisku prezydenta Gruzji też są raczej policzone, a jego upadek może być naprawdę krwawy. Gruzja może zapomnieć o członkowstwie w NATO i UE przez najbliższe 20-30 lat.Sam Kaukaz po raz kolejny okazał się zarzewiem konfliktu - na tym terenie jest ich dziesiątki i pozostają one jedynie w stanie uśpienia. To teren, który jest nawralgicznym miejscem Rosji. Mozliwe, że Moskwa z czasem pozbędzie się Północnego Kaukazu u będzie budować Imperium na nieco skromniejszym obszarze, chyba że uda się ostatecznie spacyfikować wszelkie saparatystyczne i terrorystyczne ruchy (wspierane przez Al Kaidę, Iran, lub USA) w kaukaskich republikach autonomicznych. W przypadku utraty Kaukazu przez Rosję trudno sobie wyobrazić, by wpływy na tym obszarze mógł zdobyć ktoś inny, niz państwa islamskie - Stany Zjednoczone, na całe szczęście, są na to za słabe i za głupie).

Cieszy fakt, że Unia Europejska raczyła obiektywnie spojrzeć na tę wojnę. Pytanie czy stac na to polskie elity polityczne? Śmiem wątpić.

12:26, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 września 2009
Juz Aleszkowski

Wczoraj, 21 września obchodził jubileusz 80-lecia znakomity pisarz Juz Aleszkowski. Jego powieści Nikołaj Nikołajewicz, Kangur, Kamuflaż czy Ręka należą dzis do klasyki rosyjskiej satyry XX wieku. Jako były więzień łagru, do którego trafił za drobne przestępstwo, Aleszkowski świetnie znał realia radzieckiego aparatu karnego, w którym, by przetrwać, należało odżegnać się od niemal wszystkich wartości. Z łagru pisarz wyniósł wspaniałą znajomość slangu bandyckiego, z którego czerpał garściami tworząc swoje utwory. Powieść Nikołaj Nikołajewicz (wydana w Polsce pod chwytliwym, a zarazem bzdurnym tytulem Uwaga, Orgazm!) wyśmiewała radziecką naukę, w tym genetykę, która, obramowana ideologicznymi ograniczeniami, zamienila się w pseudonaukowy banał.

W Kamuflażu przedstawiony został obraz ZSRR w przeddzień olimpiady w Moskwie 1980. Rzeczywistość kraju obserwujemy z perspektywy pijaczka-menela, który całe dnie spędza leżąc na ławce w parku, komentując w dosadny sposób wszystko, co się wokół niego dzieje.

Powieść Ręka - w moim przekonaniu najlepszy utwór w dorobku pisarza - to dzieło dość oryginalne. 400-stronicowy monolog kata NKWD/KGB, który wstąpil do organów po to, by pomścić rodziców i krewnych, którzy zginęli w czasie przymusowej kolektywizacji. Bohater opowiada o swych losach ostatniemu żyjącemu członkowi oddziału karnego NKWD, który dokonał owego mordu. Teraz, po latach, "ludowy mściciel" dopada ostatniego z oprawców. Świetna powieść, w której pod grubym płaszczem soczystego slangu kryją sie nader poważne rozważania o systemie, jego funkcjonariuszach i ich ofiarach, o ludziej godności i sensie zemsty i jej cenie. Czyta się jednym tchem. Niestety, z polskim tłumaczeniem sie nie zetknąłem, a więc mogę polecić tę powieść tylko tym, którzy znają rosyjski i to dobrze, bowiem łagrowo-bandycki slang tego wymaga.

Ponad 10 lat spędził Aleszkowski na emigracji - wyjechał w 1979 roku, po tym, jak wziął udział w  wydaniu nielegalnego almanachu literackiego "Metropol". Wrócił do Rosji w połowie lat 90. Zdrowie nie pozwoliło mu aktywnie pracować literacko, ale zasłynął z wydania płyty z własnymi pieśniami łagrowymi, które wykonał razem z Andriejem Makarewiczem - liderem legandarnej rosyjskiej grupy rockowej "Maszyna Wriemieni". Spośród jego licznych pieśni najbardziej znaną jest Pieśń o Stalinie, długo uchodząca za utwór anonimowy i wykonywana przez wielu bardów, w tym Włodzimierza Wysockiego (któremu mylnie przypisywano jej autorstwo).

Jednym słowem, Juz Aleszkowski to jedna z najciekawszych postaci rosyjskiej kultury XX wieku, autor godny polecenia.

Sto lat i więcej, Mistrzu!

 

12:56, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009
Po co prowadzę bloga

No właśnie - po co? Właściwie to jeszcze nie wiem... Zapewne z samej ciekawości, jak to będzie, czy rzeczywiście mnie to wkręci. Mam nadzieję że tak...

W swoim blogu chcę dzielić się swą wiedzą o Rosji - jej kulturze, historii, dniu dzisiejszym. Nie ukrywam - to będzie notatnik subiektywny, często polemiczny, bo mam wrażenie, że w Polsce mało kto pisze o Rosji obiektywnie - w mediach dobrego słowa o naszych wschodnich sąsiadach nie uświadczysz, no chyba, że chodzi o jakichś nawiedzonych okcydentalistów opluwających własną Ojczyznę - tylko takich w Polsce się szanuje i chołubi, niejednokrotnie traktując ich mrzonki jak wyrocznie i jedynych, którzy mówią o Rosji prawdę. A przecież ptak kalający swoje gniazdo jest nic nie wart.

Ja chcę pisać o Rosji takiej, jaką znam - nie tylko z książek, ale własnych podróży oraz badań, bowiem poznawanie kultury rosyjskiej jest moją pracą. Wykładam na jednej z polskich uczelni literaturę rosyjską, prowadzę kursy z szeroko pojętej współczesnej kultury rosyjskiej - sztuka, kino, teatr, media, życie polityczno-społeczne oraz gospodarcze. I tę wiedzę zamierzam propagować właśnie w blogu.

Nie ukrywam, że wiele moich sądów będzie subiektywnych. Mam zamiar polemizować z wieloma osobami piszącymi w Polsce o Rosji, które w moim przekonaniu czynią to tylko po to, aby utwierdzać w Polakach demoniczny stereotyp państwa rosyjskiego i jego mieszkańców.  Ja mam inne spojrzenie na ten kraj (i nie tylko dlatego, że w połowie jestem Rosjaninem) i będę je w moim blogu prezentował.

Taki mam plan - czy się powiedzie? Zobaczymy.

21:12, russkayaimperia
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3