RSS
środa, 15 września 2010
Zlot terrorystów

16 września w Warszawie rozpocznie sie Światowy Kongres Czeczenów. W jednej z europejskich stolic, "ostoi katolicyzmu", spotkaja się islamscy terroryści, odpowiedzialni za śmierć setek tysięcy ludzi - obywateli Federacji Rosyjskiej. Czeczeński ruch oporu od dawna stał się nieformalną przybudówką Al-Kaidy i innych  islamskich ruchów fundamentalistycznych. Widać Polsce ten fakt nie przeszkadza, mimo iż oficjalnie jesteśmy w stanie wojny z Al-Kaidą (w końcu wraz z USA okupujemy Afganistan, który jest główną bazą tej organizacji). No, ale jak wiadomo, nie ma nic straszniejszego na świecie od prawosławnej Rosji, dlatego należy wspierać wszystkich ich wrogów, nawet jeśli są naszymi wrogami - a nuż za to kiedyś nas oszczędzą (dla mnie zwycięstwo islamu nad chcrześcijaństwem w ciągu najbliższych 50 lat nie podlega dyskusji). Tylko patrzeć jak prezydent Warszawy, pani Gronkiewicz-Waltz nada honorowe obywatelstwo Osamie ben Ladenowi. W końcu założyciel tej organizacji, Zbigniew Brzeziński jest nagradzany w Polsce bezustannie. Taki oto jest polski wkład w dzieło międzynarodowego terroryzmu.

17:42, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 września 2010
Kim Pan jest, Panie Ministrze??

Od dzisiaj będzie ostro. Regularnie i bezkompromisowo.

Kilkanaście dni temu minister finansów Federacji Rosyjskiej Aleksiej Kudrin stwierdził, że obywatele jego kraju powinni więcej pić i palić, aby wspomóc budżet w trudnym okresie kryzysu. Cóż, można i tak... Pytanie tylko, któ za lat 10, czy 20 będzie mieszkał w Rosji, skoro w wyniku nadużywania alkoholu oraz wyrobów tytoniowych rocznbie umiera w Rosji ponad 500 tysięcy osób, a średnia długośc życia mężczyzn wynosi 60 lat, czyli mniej niż Bangladeszu. W dodatku wspomniane nałogi zmniejszają zdolność prokreacyjną płci silnej (słabej zresztą również) i maja dodatkowy negatywny wpływ na tragiczną sytuację demograficzna w kraju. Ministra finansów widocznie to nie martwi, a szkoda, bowiem jego postawa jest pseudo-patriotyczna i zagraża interesom bezpieczeństwa kraju. Pytanie tylko, czy minister Kudrin jest zdrajcą, wrogierm narodu rosyjskiego, czy zwykłym idiotą? Jak się o tym przekonać? Panie Ministrze - portki w dół!

11:11, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 kwietnia 2010
Pojednanie?

Emocje związane z katastrofą powoli opadają... Czas zatem rozpocząć poważną refleksję na temat ewentualnego pojednania polsko-rosyjskiego. Przyznam, że im więcej o nim się mówi, tym mniej w nie wierzę. Powodów jest kilka. Pierwszy i najważniejszy jest taki - tam gdzie są politycy, pojednanie jest po prostu niemożliwe, Zwłaszcza jesli mówimy o polskich politykach, bowiem po stronie rosyjskiej i tak wszystko zależy od Kremla.

Dla Miedwiediewa i Putina sprawa Katynia oraz ewentualnego pojednania ma duże znaczenie polityczne, ale jedynie w kwestii polityki wewnętrznej, a nie zagranicznej. Tragedia na smoleńskim lotnisku Siewiernyj pozwoli rosyjskim przywódcom odciąć się od widma Stalina. "Ojciec Narodów" nigdy zresztą nie był idolem Władimira Putina. Byly prezydent Rosji byl po prostu skazany na wsrzeszenie mitu Stalina, rozpoczynając proces odrodzenia Imperium. W 2000 roku nie było bowiem możliwości odwoływania się do kogokolwiek i czegokolwiek innego. Stalin był jedynym symbolem imperium, który funkcjonował w świadomości społecznej - dla wielu mieszkańców Rosji jego zbrodnie ok,mazały sie nie mieć większego znaczenia wobec krachu imperium, jaki zafundowali im Gobaczow i Jelcyn. Dlatego też doszło do swoistej, aczkolwiek bardzo ograniczonej wbrew opinii mediów zachodnich (w tym polskich) reanimacji mitu stalinowskiego. Ale bardzo szybko Kreml zaczął szukać innych wzorców - pojawil się Piotr Stołypin, car Aleksander II, Piotr I. Dwaj pierwsi nie do końca jednak pasują do mitu władcy-imperialisty. skutecznego i niezwyciężonego, obaj bowiem nie cieszyli się zbytnim szacunkiem w narodzie i zginęli w zamachach. Jedynie Piotr I mógłby konkurować ze Stalinem, ale jak na razie opinia publiczna w Rosji skłania się wciąż ku mitowi Stalina. I właśnie katastrofa samolotu Prezydenta RP jest dla Kremla wielką szansą, by spróbować ów mit rozchwiać i obalić.

Czy to się uda? Szanse są większe, niż kiedykolwiek wcześniej, ale wciąż niewielkie. Mogłaby w tym pomóc mądrość i wyrozumialość polskich elit politycznych i kulturalnych. I w większości tak się one zachowują. Niestety, polska prawica, zwłaszcza ta spod znaku PiS pojednania wyraźnie nie chce i jest to zrozumiale. To środowisko nie przetrwaloby w świecie bez wrogów. To nie znaczy, że pojednanie jest dla nich nie do przyjęcia, tyle że powinno ono, wedle tego środowiska, sprowadzać się do postawienia calej Rosji na kolana. I to też pewnie nie bylby koniec - jest wielu takich, co z chęcią urwaloby ów "klęczący ruski łeb" spluło i wykopalo na śmietnik. A potem przyszłaby kolej na Ukraińców, Niemców i na końcu Żydów. Wtedy misja braci Kaczyńskich zostalaby zrealizowana.

Na szczęście, ten jakże "optymistyczny" wariant nam nie grozi, chociaż uważam, że za zniweczenie szansy na pojednanie odpowiadac będzie przede wszystkim polska prawica, ona bowiem nie chce tego wyraźnie. Po stronie rosyjskiej też są takie sily - to komuniści. Zgodność polskiej prawicy i rosyjskich komunistów w tej kwestii jest symboliczna, bowiem bolszewicka mentalność od lat jest znakiem firmowym PiS-u i wszystkiego, co na prawo od niego. A propos, w nocy, która nastąpila po ogłoszeniu decyzji o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu przyśniło mi sie Mauzoleum Lenina...

 

 

15:18, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 kwietnia 2010
Tragedia

Tragedia... Katyński las, miejsce bolszewickiej zbrodni, znów pochłonęło istnienia ludzkie. W tych chwilach nie opuszcza mnie jednak dziwne poczucie, że przed tą tragedią pojawiało się tyle znaków ostrzegawczych, które ignorowaliśmy, traktowaliśmy jako elemnt walki politycznej, może złej woli, rozgrywek dyplomatycznych... Chociaż, jakie to ma teraz znaczenie... Upokoj ich duszi, Gospodi!

09:28, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 lutego 2010

Na Portalu dziennik.pl przeczytać mozna wypociny Jana Rokity na temat zaproszenia Donalda Tuska przez Władimira Putina na rocznicowe uroczystości do Katynia. Jeden z czołowych rusofobów Najświętszej Rzeczpospolitej wylewa przy okazji widro pomyj na premiera sąsiedniego kreju odsądzając go od czci i wiary. Niestety, mózg Rokity jest zbyt mały, bylo mogła w nim zagościć wiedza o tym, że w lesie katyńskim lezy kilkakrotnie więcej Rosjan wymordowanych przez miedzynarodową bolszewię, niz polskich oficerów. Oczywiście mord katyński był zbrodnią, ale na pewno nie największą zbrodnią bolszewii, tą bowiem była eksterminacja narodu rosyjskiego, sztucznie dzis dzielonego na trzy nacje. W okresie od rewolucji do wybuchu II wojny światowej, w wyniku represji dokonanych przez międzynarodowych katów, kierujących NKWD zginęło ponad 30 milionów ludzi. Te zbrodnie do dziś nie zostaly uznane i osądzone, między innymi dlatego, że wyjawily by prawdę o pochodzeniu katów. Wyszloby na to, że to nie Rosja miałaby placić komukolwiek odszkodowania, lecz to raczej rosyjscy potomkowie ofiar winni otrzymać odszkodowania od rządów Polski, Łotwy, Gruzji czy Izraela, bo wiem to przedstawiciele tych nacji dokonali przewrotu bolszewickiego i pogrążyli Rosję w 70-letniej smucie. Dzierżyński, Mienżyński, Jagoda - polscy kaci rosyjskiego chłopstwa, Stalin i Beria - gruzińscy siepacze, Lenin, Trocki, Jeżow, Bucharin, Kaganowicz - żydowscy nacjonaliści pałający dziką nienawiścią do prawoslawia i wszystkiego co rosyjskie. Notabene, pod rozkazem o rozstrzelaniu polskich oficerów w Katyniu nie podpisal się żąden Rosjanin.

Oczywiście problemem jest to, że wielu Rosjan dzisiaj postrzega Stalina jako rosyjskiego patriotę. To efekt wieloletniej propagandy, którą dzisiaj próbują lansować narodowi patrioci, również mający za sobą lata radzieckiej indoktrynacji i nie potrafiący sobie poradzić z własną świadomością. Ten fakt rzeczywiście może służyć jako dobry argument w dyskusji dla takich ludzi jak Rokita, który na moje wywody zapewne strzelilby tyradę o tym, jak to Niemcy potrafią przyznać się do swojej winy, a Rosjanie nie. A ja odpowiem tak - gdyby nie ci wstrętni ruscy z rogami, to Pana Jana Maryi Rokity pewnie by nie było, bo zanim jego rodzicom udałoby sie spotkać i go splodzić, skończyliby w piecach Oświęcimia. I kto wie, czy Polsce nie wyszloby to na dobre.

16:32, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
Rokici jad

Na Portalu dziennik.pl przeczytać można wypociny Jana Rokity na temat zaproszenia Donalda Tuska przez Władimira Putina na rocznicowe uroczystości do Katynia. Jeden z czołowych rusofobów Najświętszej Rzeczpospolitej wylewa przy okazji widro pomyj na premiera sąsiedniego kreju odsądzając go od czci i wiary. Niestety, mózg Rokity jest zbyt mały, bylo mogła w nim zagościć wiedza o tym, że w lesie katyńskim lezy kilkakrotnie więcej Rosjan wymordowanych przez miedzynarodową bolszewię, niz polskich oficerów. Oczywiście mord katyński był zbrodnią, ale na pewno nie największą zbrodnią bolszewii, tą bowiem była eksterminacja narodu rosyjskiego, sztucznie dzis dzielonego na trzy nacje. W okresie od rewolucji do wybuchu II wojny światowej, w wyniku represji dokonanych przez międzynarodowych katów, kierujących NKWD zginęło ponad 30 milionów ludzi. Te zbrodnie do dziś nie zostaly uznane i osądzone, między innymi dlatego, że wyjawily by prawdę o pochodzeniu katów. Wyszloby na to, że to nie Rosja miałaby placić komukolwiek odszkodowania, lecz to raczej rosyjscy potomkowie ofiar winni otrzymać odszkodowania od rządów Polski, Łotwy, Gruzji czy Izraela, bo wiem to przedstawiciele tych nacji dokonali przewrotu bolszewickiego i pogrążyli Rosję w 70-letniej smucie. Dzierżyński, Mienżyński, Jagoda - polscy kaci rosyjskiego chłopstwa, Stalin i Beria - gruzińscy siepacze, Lenin, Trocki, Jeżow, Bucharin, Kaganowicz - żydowscy nacjonaliści pałający dziką nienawiścią do prawoslawia i wszystkiego co rosyjskie. Notabene, pod rozkazem o rozstrzelaniu polskich oficerów w Katyniu nie podpisal się żąden Rosjanin.

Oczywiście problemem jest to, że wielu Rosjan dzisiaj postrzega Stalina jako rosyjskiego patriotę. To efekt wieloletniej propagandy, którą dzisiaj próbują lansować narodowi patrioci, również mający za sobą lata radzieckiej indoktrynacji i nie potrafiący sobie poradzić z własną świadomością. Ten fakt rzeczywiście może służyć jako dobry argument w dyskusji dla takich ludzi jak Rokita, który na moje wywody zapewne strzelilby tyradę o tym, jak to Niemcy potrafią przyznać się do swojej winy, a Rosjanie nie. A ja odpowiem tak - gdyby nie ci wstrętni ruscy z rogami, to Pana Jana Maryi Rokity pewnie by nie było, bo zanim jego rodzicom udałoby sie spotkać i go splodzić, skończyliby w piecach Oświęcimia. I kto wie, czy Polsce nie wyszloby to na dobre.

16:30, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 stycznia 2010
Nieuk Migalski

Europoseł PiS Jacek Migalski na swoim blogu twierdzi, że decyzja Donalda Tuska o nie kandydowaniu na urząd Prezydenta to zagranie w stylu Władimira Putina. Tusk pozostanie premierem, a prezydentem zostanie polityk PO zalezny od Tuska. Jak twierdzi poseł Migalski, taki wybieg jest mozliwy w Rosji, która nie ma tradycji demokratycznych, natomiast w Polsce to "nie przejdzie", bo demokracja ma tu "kilkusetletnią tradycję".

Otóż posel Migalski się myli, co do tradycji rosyjskich, co zreszta nie dziwi, bo trudno znaleźć w PiS-ie ludzi naprawde wykształconych. Otóż w Rosji, a właściwie jeszcze na Rusi istniały księstwa , w których demokracja stała na poziomie znacznie wyższym, niż w dzisiejszym tak zwanym "demokratycznym świecie". W Nowogrodzie Wielkim i Pskowie juz w XII wieku istnialy republiki, zaś rządy sprawowały "wiece" czyli zgromadzenia obywatelskie, które wybierały kniaziów drogą głosowania. Na "wiecach" reprezentowane był wszystkie grupy spoleczne i zawodowe księstw - był to system naprawdę demokratyczny. Tradycję tę przerwały najazdy mongolskie. Po zrzuceniu jarzma Ordy tradycje wieców, próbowano wskrzeszać, ale Iwan Groźny, holdujący mongolskiej tradycji władcy zniszczył republikę Nowogrodzką i demokracja w Rosji się skończyła. Niemniej, przez stulecia w Rosji wykształciła się nowa tradycja rządów. Monarchia absolutna stała się naturalną formą sprawowania władzy w Rosji i wcale nie była przestarzała, o czym świadczy spektakularny rozwój gospodarczy przełomu XIX - XX wieku, dokonany przecież w warunkach monarchii absolutnej. Tewzrost został przerwany przez wybuch I wojny światowej, skierowanej głównie przeciwko Rosji. Monarchia upadła w lutym 1917 roku, ale kolejne kilka miesięcy sprawowania władzy przez rząd tymczasowy, zdominowany przez niemieckich szpiegów trudno uznać, za czas demokracji. Podobnie rzecz się ma z okresem po 1991 roku - Jelcynowska Rosja nie była państwem niepodległym, lecz uzależnionym od CIA i MFW o żadnej demokracji nie może być mowy. Putinizm to najlepsze co spotkało Rosję od momentu obaleńia św. Mikołaja II Romanowa, cara Rosji i męczennika zamordowanego przez bezbożnych, wychowanych w duchu zachodniej demokracji bolszewików.

A swoją drogą, w Polsce przydałby się ktoś taki, jak Putin - przynajmniej takie głąby jak Migalski nie "migaliby" co chwila w mediach.

 

 

18:51, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 stycznia 2010
Jurij Muchin i jego "historyczne rewelacje"

Alternatywne wersje historii zawsze budzą niezdrowe emocje. W Rosji po 1991 spór o historię toczy sie niemal nieprzerwanie. Wielu historyków, publicystów oraz polityków nie zamierza dokonywać pelnego i bezkompromisowego rozliczenia z okresem radzieckim. Trudno im się dziwić, bowiem powszechne na Zachodzie, a zwłaszcza w byłych krajach demokracji ludowej, potępianie w czambul radzieckiego komunizmu niejednokrotnie przekracza granice zdrowego rozsądku. Twierdzenie, że w ZSRR dzialo się wyłącznie zło, jest takim samym kłamstwem, jak twierdzenie, że wszyscy papieże byli święci i pobożni. W dodatku taka posatwa rodzi reakcje odwrotne - w Rosji mozna obserwować próby całkowitej rehabilitacji stalinizmu i stworzonego przez Ojca Narodó aparatu represji. Potęgę militarną oraz geopolityczną państwa stawia się ponad tragiczne losy milionów ofiar budowania nowego imperium. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że takie poglądy są przede wszystkim desperacką próbą obrony swojej przeszłości przed bezpardonowymi atakami tych, którzy tak naprawde o rzeczywistości tych czasów nie maja bladego pojęcia.

Czasami ta obrona rodzi przedziwne, czasem wstrząsające, czasem komiczne wersje historii. Jednakże nawet najbardziej nieprawdopodobnym historiom wypisywanym przez rosyjskich publicystów, uzurpujacych sobie prawo do kreowania historii, trudno czasami odmówić odwagi i niestandardowej logiki. Jednym z takich autorów jest Jurij Muchin. W Polsce wspomina się go jako jednego z tych publicystów, którzy zażarcie neguja fakt zbrodni katyńskiej. W Rosji postrzegany jest przede wszystkim jako antysemita. Niewatpliwie opinię tę potwierdza książka, która trafila niedawno w moje ręce - "Tajemnice żydowskich rasistów". Muchin należy do tej grupy "historyków" którzy ścigają "Syjonistycznych faszystów" i wszędzie dopatrują się ich niewidzialnej ręki. Czy jednak wpadłoby komuś do głowy twierdzenie, że Hitler zaczynając wojne dzialał w zmowie z syjonistami, a jego celem bylo wyzwolenia Palestyny spod władzy imperium brytyjskiego i pomoc przy tworzeniu Państwa Izraelskiego? Muchinowi wpadło i zagnieździlo się tak mocno, że postanowil o tym napisać! Jakie są tego efekty? Oto mała próbka w postaci streszczenia jednego z wątków.

Powstanie gett oraz obozów koncentracyjnych na terenie Polski, nie mialo na celu eksterminacji ludności żydowskiej, lecz przygotowanie jej, czy nawet zmuszenie do emigracji na tereny Palestyny. Dopiero, gdy ta idea nie "wypaliła", Hitler postanowil dokonac Holocaustu. Ofiarami Holocaustu padła wyłącznie żydowska biedota, która zamieszkiwała okupowane przez Niemców tereny Polski oraz ZSRR. W zamierzeniu syjonistów, ludność ta miała w przyszlości zajmować się rolnictwem oraz pracą produkcyjną, której elity żydowskie, jakoby się brzydziły. Jednym zdaniem, wschodnioeuropejscy Żydzi mieli być niewolnikami we własnym państwie, jakie syjoniści zamierzali założyć w Palestynie.

I jeszcze jedna "genialna" myśl Muchina. Ekspedycja wojsk niemieckich do północnej Afryki nie miala wcale na celu zdobycie pól naftowych w Arabii czy Persji, lecz właśnie wyzwolenie Palestyny. Z punktu widzenia geografii działania Hitlera mają sens. Z punktu widzenia gospodarki niemieckiej i sytuacji na frontach wojennych - są kompletnie absurdalne.

Ktoś powie, po co takie rzeczy czytać? Czasami warto sięgnąć po takie "dzieło", żeby przekonać się, że nic nie jest takie proste, jakim się wydaje, a mozliwości interpretowania rzeczywistości są po prostu nieograniczone.

A w Polsce niektórzy dziwią się sporom o polską historię, która przecież w porównaniu do rosyjskiej, lub żydowskiej, wydaje się być prosta i banalna.

 

 

12:04, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 grudnia 2009
Przełom roku - podumowanie i perspektywy

Kończy się kolejny rok. Jaki on był dla Rosji? Można to ując jednym słowem: ciężki. Skutki kryzysu są wciąż bardzo odczuwalne w tym kraju, zwłaszcza na prowincji. Szczrgólnie ciężka sytuacja panuje w tzw. monomiastach, których gospodarka opiera się na dzialalności bądź jednego dużego przedsiebiorstwa, bądź kilku reprezentujących tę samą branżę. Wiel z tych zakładów zbankrutowało, lub znalazło się nad przysłowiową przepaścią. Chociaz rząd próbuje uporać się z tym problemem niezbyt dobrze sobie radzi. Dowodem tego może być przykład miasteczka Pikaliowo. Istniejący tam zakład stał się niewypłacalny, zapowiadały się masowe zwolnienia. Mieszkańcy zaczęli akcję protestacyjną. Premier Putin przybyl do miasteczka i publicznie zmusił właściciela zakładów - miliardera Olega Deripaskę, do wypłacenia zaległych pensji oraz zobowiązał do kontynuowania produkcji w deficytowej fabryce. De facto był to akt desperacji ze strony władzy, który dodatkowo rozbudził nadzieję wśród mieszkańców innych tego typu miast. W efekcie ogromne sumy pieniędzy poszły nie na modernizację gospodarki, lecz na zaspokojenie żadań społecznych. Dopóki do Rosji płyna petrodolary, taka polityka pozwala zachować równowagę, ale kontynuowanie jej to krótkowzroczna strategia, która grozi kolejnym kryzysem i ponownym popadnięciem Rosji w zależność od MFW. Główną zasługą Putina przez 8 lat jego prezydentury było wlaśnie uwolnienie kraju od zdecydowanej większości zobowiązań wobec zachodnich wierzycieli Ci jednak marzą, by ponownie podporządkować sobie Rosję. Jeśli w kraju nie zacznie się wreszcie prawdziwa modernizacja, która zacznie stopniową przemieniać gospodarkę rosyjską z gospodarki surowcowej na produkcyjno-usługową, ten czarny scenariusz może się spełnić. Aby jednak zrealizować plan modernizacyjny władza powinna raz na zawsze pobyć się ze sceny politycznej okcydentalnych liberałów - piątej kolumny wrogów Rosji. To jest główny cel na rok 2010.

09:23, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 grudnia 2009

Długo mnie nie było. A dużo się działo. Nie uważam jednak za sensowne odnosić się do rzeczy przebrzmialych. W krótce nowe materaiały na nowe tematy rosyjskie.

17:57, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »