RSS
sobota, 24 kwietnia 2010
Pojednanie?

Emocje związane z katastrofą powoli opadają... Czas zatem rozpocząć poważną refleksję na temat ewentualnego pojednania polsko-rosyjskiego. Przyznam, że im więcej o nim się mówi, tym mniej w nie wierzę. Powodów jest kilka. Pierwszy i najważniejszy jest taki - tam gdzie są politycy, pojednanie jest po prostu niemożliwe, Zwłaszcza jesli mówimy o polskich politykach, bowiem po stronie rosyjskiej i tak wszystko zależy od Kremla.

Dla Miedwiediewa i Putina sprawa Katynia oraz ewentualnego pojednania ma duże znaczenie polityczne, ale jedynie w kwestii polityki wewnętrznej, a nie zagranicznej. Tragedia na smoleńskim lotnisku Siewiernyj pozwoli rosyjskim przywódcom odciąć się od widma Stalina. "Ojciec Narodów" nigdy zresztą nie był idolem Władimira Putina. Byly prezydent Rosji byl po prostu skazany na wsrzeszenie mitu Stalina, rozpoczynając proces odrodzenia Imperium. W 2000 roku nie było bowiem możliwości odwoływania się do kogokolwiek i czegokolwiek innego. Stalin był jedynym symbolem imperium, który funkcjonował w świadomości społecznej - dla wielu mieszkańców Rosji jego zbrodnie ok,mazały sie nie mieć większego znaczenia wobec krachu imperium, jaki zafundowali im Gobaczow i Jelcyn. Dlatego też doszło do swoistej, aczkolwiek bardzo ograniczonej wbrew opinii mediów zachodnich (w tym polskich) reanimacji mitu stalinowskiego. Ale bardzo szybko Kreml zaczął szukać innych wzorców - pojawil się Piotr Stołypin, car Aleksander II, Piotr I. Dwaj pierwsi nie do końca jednak pasują do mitu władcy-imperialisty. skutecznego i niezwyciężonego, obaj bowiem nie cieszyli się zbytnim szacunkiem w narodzie i zginęli w zamachach. Jedynie Piotr I mógłby konkurować ze Stalinem, ale jak na razie opinia publiczna w Rosji skłania się wciąż ku mitowi Stalina. I właśnie katastrofa samolotu Prezydenta RP jest dla Kremla wielką szansą, by spróbować ów mit rozchwiać i obalić.

Czy to się uda? Szanse są większe, niż kiedykolwiek wcześniej, ale wciąż niewielkie. Mogłaby w tym pomóc mądrość i wyrozumialość polskich elit politycznych i kulturalnych. I w większości tak się one zachowują. Niestety, polska prawica, zwłaszcza ta spod znaku PiS pojednania wyraźnie nie chce i jest to zrozumiale. To środowisko nie przetrwaloby w świecie bez wrogów. To nie znaczy, że pojednanie jest dla nich nie do przyjęcia, tyle że powinno ono, wedle tego środowiska, sprowadzać się do postawienia calej Rosji na kolana. I to też pewnie nie bylby koniec - jest wielu takich, co z chęcią urwaloby ów "klęczący ruski łeb" spluło i wykopalo na śmietnik. A potem przyszłaby kolej na Ukraińców, Niemców i na końcu Żydów. Wtedy misja braci Kaczyńskich zostalaby zrealizowana.

Na szczęście, ten jakże "optymistyczny" wariant nam nie grozi, chociaż uważam, że za zniweczenie szansy na pojednanie odpowiadac będzie przede wszystkim polska prawica, ona bowiem nie chce tego wyraźnie. Po stronie rosyjskiej też są takie sily - to komuniści. Zgodność polskiej prawicy i rosyjskich komunistów w tej kwestii jest symboliczna, bowiem bolszewicka mentalność od lat jest znakiem firmowym PiS-u i wszystkiego, co na prawo od niego. A propos, w nocy, która nastąpila po ogłoszeniu decyzji o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu przyśniło mi sie Mauzoleum Lenina...

 

 

15:18, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 kwietnia 2010
Tragedia

Tragedia... Katyński las, miejsce bolszewickiej zbrodni, znów pochłonęło istnienia ludzkie. W tych chwilach nie opuszcza mnie jednak dziwne poczucie, że przed tą tragedią pojawiało się tyle znaków ostrzegawczych, które ignorowaliśmy, traktowaliśmy jako elemnt walki politycznej, może złej woli, rozgrywek dyplomatycznych... Chociaż, jakie to ma teraz znaczenie... Upokoj ich duszi, Gospodi!

09:28, russkayaimperia
Link Dodaj komentarz »